Pisanie jest wynkiem nadmairu wina. Pisanie na trzeźwo z góry skazane jest na niepowodzenie, w końcu to nic innego jak pisanie o niczym, bo o czym można pisać na trzeźwo? Stany świadomości, odmienności, zmienności nastrojów są absolutnie zależne od jakości i ilości trunków. Siedem niespotkanych nigdy wcześniej odmian winorośli, ciężkie, soczyste, zielone, czerowne, granatowe, słodkie, kwaśne. W pełnym słońcu ich barwa blednie, zasypia ze zmrokiem żeby rozbłysnąć o świcie w pierwszych promieniach, rozcinających poranek jak noże. Po brodzie cieknie nektar, włosy na wietrze, spokój cienia i strzelistość cyprysów. Przywołuję je gdy za oknem słota i gdy za oknem śnieg, i gdy za oknem mgła jesieni i zapach liści skoszonych wiatrem. Czwarta butelka jest magiczna, piąta jest śliczna jak dziewczyna z sąsiedztwa, z dzieciństwa. Kolejna jest pełna wyrzutów ale zupełnie nie mojego sumienia. Moje własne siedzi obok i ma oczy filuterne. Potem jest noc spokojna, czarna, kleista-wiekuista noc jesienna.
komentarze (0) | dodaj komentarz